Wraz z Kołem Naukowym Fizyków byłem na biwaku „naukowo-integracyjnym” w Słowackim Raju. Oto kilka wrażeń:
1. Zdecydowanie nie należy schodzić w górach ze szlaku. W zasadzie po fakcie mógłbym powiedzieć: „a nie mówiłem”, ale nie chciałem psuć radości ze szczęśliwego powrotu do domu. W każdym razie „skrót” kosztował nas jakieś dodatkowe 2h drogi: zejście 200m, spacer wzdłuż strumienia, wodospad nie do przejścia, wejście 100m, spotkanie prawdopodobnie z niedźwiedziem (ciemno już było), kolejne zejście (silny związek przyczynowy), przejście w bród przez rzekę (woda do połowy łydek).
Plusy: doceniłem wysoko wiązane buty. Na drugi dzień były już całkowicie suche, podczas gdy pozostali suszyli buty co najmniej dwa dni.
2. Szlaki miejscami zaniedbane: w Przełomie Hornadu miejscami zaczepy łańcuchów wypadały ze ściany, niektóre stopnie się ruszały. Z kolei w Wielkim Sokole trudno mówić o jakimkolwiek szlaku… Przejść nie mocząc nóg – raczej nie możliwe. Choć niewątpliwie mokre i śliskie kłody dostarczają wrażeń.
3. Widoki ładne, choć mi osobiście bardziej podobają się skalne miasta w Teplicach i okolicach. Wielki Sokół imponuje swoim ogromem. Również i widok z wodospadu w Sokolej Dolinie jest zapierający dech w piersiach… Szkoda tylko, że ze względu na nadchodzącą burzę nie miałem czasu się nim zachwycać. Mimo tego trudno się oprzeć wrażeniu, iż główną atrakcją Słowackiego Raju mają być dość nietypowo prowadzone szlaki.
0 Reply to "Słowacki Raj"
Leave a Comment